25 czerwca 2023

„Jest OK. To dlaczego nie chcę żyć?” Czyli dlaczego depresja jest taka demokratyczna?

,,Wszyscy, którzy żyją na tym świecie, są mega bohaterami, bo się nie zabili i walczą dalej”.
cytat z książki

Myślę, że część z nas dobrze kojarzy działalność dziennikarską i dokumentalną braci Sekielskich, a dodatkowo kanał Marka Sekielskiego, który prowadzi od 2020 na YouTube: „Sekielski”, czyli cykl rozmów o nałogach. Jest to seria bardzo mocnych i przejmujących rozmów z osobami, w których życiu pojawiły się uzależniające substancje, albo u nich samych, albo u członków najbliższej rodziny. Dzięki tym szczerym rozmowom możemy często przyjrzeć się źródłom trudności, najczęściej bijącym w dzieciństwie, a także do jakich komplikacji doprowadza to w życiu dorosłym.

Tym razem Marek Sekielski połączył siły z prezenterką i dziennikarką Małgorzatą Serafin, która otwarcie przyznaje się, że choruje na depresję. W wyniku tej współpracy zebrali 14 osobistych, poruszających historii i „zamknęli” w książce: „Jest OK. To dlaczego nie chcę żyć?” (Wydawnictwo Agora).

Demokratyczna depresja

Mimo ogromnych różnic w historiach przedstawionych bohaterów, łączy ich wspólny mianownik. Okazuje się, że depresja jest bardzo demokratyczna i nie pominie nikogo, pomimo statusu materialnego, czy wykształcenia, także medycznego, czy psychologicznego. Jedną z najbardziej poruszających mnie historii jest ta dotyczącą lekarki – psychiatrki. Jestem zasmucona tym, jak nieprzyjazne reakcje na jej publiczne przyznanie się do depresji, pojawiły się w środowisku jej kolegów po fachu. Jak widać kryzys psychiatrii istnieje na wielu poziomach, także tym dotyczącym starych przyzwyczajeń, mówiących, aby pozostać skrytym i nie odkrywać się przed Pacjentami.

Pamiętajmy jednak, że wszyscy jesteśmy ludźmi i nie mieliśmy wpływu m.in. na takie czynniki, jak wyposażenie genetyczne, miejsce, czy rodzina pochodzenia – a to wszystko może przyczynić się do trudności w życiu dorosłym oraz skutkować podatnością na odpowiedź depresją. Dodatkowo, jak widzę to także w mojej pracy, podzielenie się z Pacjentami podobnymi do nich przeżyciami, jest wnoszące i ubogacające proces terapii. Pokazuje, że jesteśmy ludźmi z podobnymi trudnościami, nie jesteśmy wybrańcami na piedestale, których pomijają życiowe burze. Umiejętne podzielenie się własnymi doświadczeniami może nas do siebie zbliżyć, a nawet pomóc zbudować relację terapeutyczną i pokonać poczucie beznadziei u osób aktualnie zmagających się z kryzysem psychicznym.

Dużym plusem recenzowanej książki jest rozmowa kończąca, przeprowadzona z terapeutką dzieci i młodzieży. Chociaż można poczuć pewien zgrzyt, że po wywiadach z osobami doświadczonymi kryzysem psychicznym, nagle pojawia się perspektywa profesjonalisty, z naciskiem na młodocianych Pacjentów. Rozmowa ta jednak jest bardzo wnosząca i pokazuje jaki jest aktualnie status polskiej psychoterapii i psychiatrii – niestety nie za dobry, przez swoją trudną dostępność, co powinno uwrażliwić dorosłych podwójnie, aby z uważnością i troską przyglądali się swoim dzieciom i umiejętnie i w odpowiednim czasie reagowali na ich potrzeby, nie tylko fizyczne.

Trzymam kciuki, aby bohaterowie opisanych w książce historii otrzymali należyte wsparcie, na jakie na pewno zasługują, chociaż większość z nich wspomina o swoich doświadczeniach z terapią i farmakoterapią. Niestety nie zawsze udanych. W niektórych przypadkach słychać, że nawet jeśli doznali już jakiejś formy profesjonalnego wsparcia, to zdrowo by było kontynuować terapię i/lub farmakoterapię. W końcu zrobili ku temu pierwszy krok, opowiadając z odwagą swoje historie światu.

Łyżka dziegciu w beczce miodu, czyli kilka słów krytyki

Na koniec mała krytyka. Jeśli ktoś czyta literaturę psychologiczną na pewno się domyśli, że ta książka nie jest odkrywcza w swojej formie. Jest już sporo na rynku podobnych (wywiadów) pozycji książkowych. Na pewno warto tu wspomnieć o Yalomie, który spisuje historie Pacjentów okiem profesjonalisty i sprawnego literata, a nawet coś z polskiego podwórka, czyli na przykład rozmowy Agnieszki Jucewicz w książce „Czasem czuję mocniej”.

Chociaż podziwiam wszystkich, którzy podzielili się swoimi przeżyciami, mam jeszcze kilka zastrzeżeń, co do samej książki, jej struktury, czy zadawanych przez autorkę pytań. Rozumiem jednak, że Małgorzata Serafin nie jest specjalistką od zdrowia psychicznego i to może być jedna z przyczyn. Na pewno na uwagę zasługuje błędne użycie określenia, że „alkohol to depresant” w znaczeniu, że wywołuje depresję oraz pozwolenie rozmówcom na podzielenie się metodami, które mogą pomóc w popełnieniu samobójstwa – jak w przypadku historii jednej z bohaterek na temat pobytu w szpitalu psychiatrycznym i podejmowanych prób, przy użyciu różnych przedmiotów. Aby uniknąć tzw. „Efektu Wertera” nie podajemy opinii publicznej szczegółów takich działań.

I mała, bardzo subiektywna uwaga na koniec – przez to, że książkę wysłuchałam w postaci audiobooka, to zwróciłam uwagę na lektorów i jak Paulina Holtz świetnie się spisała, to niestety Adam Bauman nie przypadł mi do gustu z pewną manierą w głosie i modulacją, która bardzo wpłynęła na negatywny odbiór męskich bohaterów, szczególnie znanego sportowca.

A Ty, co sądzisz o takim dzieleniu się własnymi przeżyciami przez innych? Może jest to pomocne w odnalezieniu w tym cząstki siebie i uznaniu, że nie jest się z tym samym, w tym całym życiowym rozgardiaszu?


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *