02 listopada 2025

Dlaczego świat oszalał na punkcie Labubu?

Z perspektywy psychologa to nie tylko jakaś tam zabawka, lecz interesujące studium ludzkich emocji, potrzeb i mechanizmów działania.

Moda, marketing i magia popkultury

Na popularność Labubu – zarówno wśród dzieci, jak i dorosłych – może wpływać kilka czynników. Najprostszy z nich to oczywiście moda. W odpowiednim momencie maskotki zostały wylansowane przez znane postaci ze świata popkultury, m.in. Lisę z k-popowego zespołu Blackpink czy Rihannę w USA.
Nie wiem, czy stoi za tym marketingowy geniusz, ale ktoś zrobił to naprawdę dobrze – przynajmniej dla swojego pracodawcy. Wykorzystał połączenie psychologii i marketingu, które w krótkim czasie przyniosło chińskiemu producentowi spektakularne efekty: globalną rozpoznawalność i ogromne zyski.
Największy boom na Labubu w Polsce przypadł na pierwszą połowę 2025 roku i – moim zdaniem – trend ten już się wypalił, jak to zazwyczaj bywa z chwilowymi modami. Znane i mniej znane osoby ze świata show-biznesu oraz influencerzy przypinali maskotki do torebek i pasków, traktując je jako oznakę statusu, prestiżu i „bycia na czasie”. Dzięki mediom społecznościowym każdy mógł stać się częścią tego zjawiska, oglądając lub samemu nagrywając transmisje z otwierania tzw. blind-boxów.

Blind-box, czyli emocje w pudełku

Blind-box to pudełko, w którym nie widać, jaka maskotka się w nim kryje. W przypadku Labubu wiadomo, że istnieje kilka wersji wymienionych na opakowaniu oraz jedna tajemnicza – i to właśnie na nią polują kolekcjonerzy (a tak naprawdę każdy nabywca pudełka).
Sama, w celach edukacyjnych, kupiłam blind-box, choć nieoryginalny, bo wiedziałam, że maskotka posłuży mi wyłącznie do jednorazowego nagrania, a nie chciałam wydawać więcej niż 100 zł. Na szczęście moja wersja, tzw. „Lafufu” (tak nazywa się podróbki Labubu), znalazła zastosowanie w gabinecie terapeutycznym. Pracując wg terapii schematów, używam rekwizytów i mój stworek symbolizuje działanie takiego Złośnika lub Psotnika – części, która kombinuje, jak się odegrać za doświadczone przykrości. Książkowo najbliżej jej do trybu Manipulatora/Oszusta.

Psychologia niepewności – dlaczego nas to wciąga?

Z punktu widzenia neurobiologii, Labubu i inne zjawiska oparte na tzw. blind-boxach doskonale wykorzystują mechanizm nieprzewidywalnej nagrody.
 Nasz mózg nie wydziela najwięcej dopaminy, gdy dostajemy to, czego chcemy, ale wtedy, gdy nie wiemy, czy to dostaniemy. Ten element niepewności – „czy trafię na tę rzadką wersję?” – aktywuje układ nagrody w sposób podobny do tego, jak dzieje się w hazardzie.
To tzw. zmienny schemat wzmocnień, znany m.in. z badań nad zachowaniem graczy kasynowych. Im bardziej nieprzewidywalna nagroda, tym silniejsze pobudzenie i większa chęć powtórzenia doświadczenia. Dlatego otwieranie blind-boxa może być bardziej ekscytujące niż samo posiadanie figurki – chodzi nie o zabawkę, lecz o emocje, które towarzyszą procesowi.
Z perspektywy terapii schematów, takie zachowania można przypisać do Trybu Odłączonego Ukoiciela – części, która szuka natychmiastowego ukojenia emocji i chwilowej poprawy nastroju, zamiast zajmować się trudnościami czy kłopotami. W tym sensie zakup kolejnego pudełka może być próbą „rozmasowania” trudnych emocji – sposobem, by na moment poczuć się lepiej, choćby w sposób doraźny i powierzchowny.

Potrzeba przynależności – wszyscy chcą mieć swojego stworka

Które dziecko nie chciałoby „sięgnąć gwiazd” czy przynależeć do grupy, w której wszyscy mają takie same stworki?
Dla dzieci przynależność jest jedną z kluczowych wartości psychologicznych – nikt nie chce być odrzucony ani wykluczony. Jeśli można temu zapobiec dzięki maskotce, to po prostu tak się dzieje.
Problem w tym, że Labubu nie jest wcale tanie. Zwykłe modele kosztowały około 300 zł, a edycje limitowane sięgały tysięcy. To z kolei doprowadziło do zalewu rynku podróbkami – często niskiej jakości, choć wcale nie w niskich cenach.

Kolekcjonowanie – porządkowanie świata w miniaturze

Kolekcjonowanie to nie tylko hobby, lecz także psychologiczny rytuał. Daje poczucie kontroli, porządku i tożsamości. W świecie pełnym niepewności kolekcja staje się małym, bezpiecznym mikrokosmosem, w którym wszystko można uporządkować i zrozumieć. Jest też fenomenem, który bardzo często praktykują osoby w spektrum autyzmu.
Estetyka, tożsamość, poszukiwanie uznania – kto wybiera Labubu?
Pod względem estetyki Labubu trafia bardziej w gusta dzieci niż dorosłych. To nie jest elegancki dodatek, który zawiesi przy torebce kobieta preferująca styl „old money”. Raczej będzie to wybór osoby, która chce wywołać określone wrażenie – być postrzegana jako zabawna, „na luzie”, albo po prostu szukająca aprobaty i uznania.
Czasem też – nieświadomie – maskotka może przykrywać niskie poczucie własnej wartości, symbolicznie zastępując to, czego brakuje wewnętrznie.

Labubu i „kidult trend” – dorośli, którzy znów chcą być dziećmi

Sama postać Labubu (notabene to dziewczynka) to psotny elf lub troll inspirowany nordyckimi i dziecięcymi opowieściami, które znał jej twórca – Kasing Lung. Należy do większego uniwersum „The Monsters” i pojawia się także w animacjach.
W rzeczywistości maskotki te wcale nie są przeznaczone stricte dla dzieci. W Chinach ich sprzedaż osobom poniżej 8. roku życia jest zakazana, a młodzież do 18. lat może je kupić tylko za zgodą opiekuna. Powód? Nie „uroda” stworka, ale element hazardu i nieprzewidywalności.
Dla wielu dorosłych sięganie po figurki takie jak Labubu to nie tylko chwilowa moda, ale sposób na powrót do dziecięcych emocji – prostych źródeł radości, przewidywalnych rytuałów i beztroski. W terapii schematów można by to powiązać z próbą kontaktu z Wrażliwym Dzieckiem – częścią, która tęskni za troską, uwagą i ciepłem lub Szczęśliwym Dzieckiem, które pozwala sobie na taki sposób radości i beztroski.
Labubu wydaje się więc skierowane przede wszystkim do dorosłych – tych, którzy chcą na chwilę poczuć się lepiej, odzyskać beztroskę i emocje dzieciństwa. To przejaw tzw. kidult trendu, czyli tendencji, w której dorośli sięgają po dziecięce atrybuty. W tym zjawisku kryje się nie tylko potrzeba poprawienia sobie humoru czy zdobycia uznania, ale też sentymentalna tęsknota za prostotą i bezpieczeństwem. W trudnych czasach ekonomicznych i emocjonalnych taka dziecięca ucieczka bywa bardzo kusząca.

Popkulturowe déjà vu – historia, która lubi się powtarzać

Historia popkultury zna wiele podobnych przypadków: Beanie Babies, Tamagotchi, Funko Pop, Squishmallows – każdy z tych trendów opiera się na tych samych emocjach: przynależności, ekskluzywności, kolekcjonowaniu i przemijaniu.
Wszystkie działały według tego samego schematu:

  1. Zainteresowanie wywołane przez celebrytów.
  2. Efekt kuli śnieżnej – „wszyscy mają, więc ja też chcę”.
  3. Ekskluzywność, niedostępność i limitowane edycje.
  4. Nagły spadek popularności, gdy rynek się nasyci.

Labubu wpisuje się w ten naturalny cykl – to nie tylko kwestia marketingu, ale uniwersalnych mechanizmów ludzkiej psychiki.

Nie kupujemy rzeczy, kupujemy emocje

Z perspektywy psychologa Labubu to nie tylko dziwaczny stworek, lecz żywa ilustracja tego, jak emocje sterują naszymi decyzjami.
Za każdym zakupem, filmikiem z unboxingu czy breloczkiem przy torebce kryją się te same potrzeby: przynależności, uznania, kontroli, przyjemności i ukojenia.
Nie kupujemy przedmiotów – kupujemy emocje, które one w nas wywołują. Labubu doskonale wpasowało się w czasy, w których ludzie, przeciążeni informacjami i niepewnością, szukają prostych źródeł radości i ulgi.
Można więc powiedzieć, że to nie historia o zabawce, lecz o człowieku – o tym, jak bardzo potrzebujemy emocji, które przypominają nam, że wciąż potrafimy się cieszyć, nawet jeśli tylko na chwilę.
Labubu gra na naszych emocjach, wywołuje impuls zakupowy i sprawia, że marketingowcy zacierają ręce. Ale jej czas już minął. Teraz pozostaje nam poczekać, co będzie kolejnym fenomenem, który poruszy te same struny ludzkiej psychiki.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *