Niektórym z nas wydaje się, że pod wieloma względami fajnie być narcystycznym. Bo czy nie byłoby wspaniale, aby przejść przez życie, czując się lepszym od innych, z niezachwianą pewnością siebie? Występować wciąż w teatrze jednego aktora i być oklaskiwanym przez innych? Oczywiście, że tak!
Ciemna strona narcyzmu
Nie wszyscy jednak wiemy, że istnieje ciemna strona narcyzmu. Ta fasadowa pewność siebie jest krucha, jak skorupka jajka. Narcyz nie porusza się na kontinuum własnej wartości jak większość z nas, on jest na jej skrajnym brzegu, do momentu, gdy ktoś nie rozbije ich powłoki zarozumiałości. To doprowadza do metaforycznego rozpadu na tysiąc drobnych kawałków. Ta fasadowa krucha powłoka skrywa bowiem głębokie pokłady bólu i niepewności. Najbardziej ukryta i bolesna warstwa narcyza to strach, że jest niczym.
Poprzez krzykliwe, egocentryczne zachowania, narcyz często może emocjonalnie ranić ludzi wokół siebie. Za wszelką cenę nie pozwoli, aby ktoś odkrył jego strach, że jest „niczym”, nawet za cenę emocjonalnego ranienia osób, które są mu najbliższe.
Geneza narcystycznego cierpienia
Skąd się bierze ten strach u narcyza? Jedna z teorii mówi, że wpływ miał na to sposób wychowania przez rodziców, którzy bardzo powierzchownie reagowali na jego zachowanie, wychwalając niektóre, cenione przez nich zachowania, a unieważniając prawdziwe „Ja” narcyza, często dotyczące jego emocji. Tak więc większość narcyzów dorastała w atmosferze zawyżonych pochwał z jednej strony, gdy inne potrzeby, czy przejawy aktywności były ignorowane i unieważniane (w angielskiej terminologii zjawisko to nosi nazwę CEN – Childhood Emotional Neglect). CEN sam w sobie nie powoduje narcyzmu, ale w połączeniu z innymi czynnikami, odgrywa już znaczącą rolę w genezie tego zaburzenia osobowości.
Niektórzy z narcyzów robią coś więcej niż tylko chronią swoją kruchą powłokę. Oni wierzą, że są wyjątkowi i muszą być karmieni pochwałami, a jeśli nie potwierdzają tego inni z zewnątrz, narcyzm sam stworzy osobistą wersję wyjątkowości. I tu zostaje przekroczona granica, kiedy narcyzm może być zagrażający.
Kiedy narcyzm staje się niebezpieczny?
Istnieją 4 cechy narcyzmu, które wchodząc ze sobą w interakcje, sprawiają, że osoba staje się emocjonalnie niebezpieczna. Są to:
- Potrzeba ochrony zawyżonego poczucia własnej wartości, która doprowadza narcyza do desperacji i rozpaczy.
- Potrzeba karmienia swojej wyjątkowości, która narusza granice innych osób.
- Brak empatii dla innych, może czynić go „ślepym” na potrzeby innych oraz doprowadzać do ich łatwego zranienia. Osoby narcystyczne dysponują jednak często empatią poznawczą i potrafią ją wykorzystać do swoich celów, czyli wiedzą, co powiedzieć i jak się zachować, aby uzyskać to, czego chcą.
- Jego przekonanie, że jest kimś wyjątkowym może ułatwiać mu racjonalizowanie swoich działań.
Oczywiście większość narcyzów nie stanowi realnego zagrożenia dla ludzi wokół (z wyjątkiem zranienia emocjonalnego i stosowanych manipulacji, aby zaspokoić swoje potrzeby). Ryzyko bierze się z wymienionego drugiego podpunktu, który mówi o potwierdzaniu swojej wyjątkowości, wykorzystując przy tym inne osoby.
Jak się chronić?
Jeśli masz narcyza w swoim otoczeniu, wśród rodziców, rodzeństwa, przyjaciół lub swojego ex, pamiętaj, że możliwe jest zarządzanie waszymi relacjami w zdrowy sposób. Jednym ze sposobów jest empatia dla ukrywanego bólu, który leży pod narcystyczną skorupą. Należy zrozumieć, że jest to ochrona przed cierpieniem, które zrodziło się w dzieciństwie. Nie zapominajmy jednak, aby w tym samym czasie chronić siebie, czyli utrzymywać swoje granice w nienaruszonym stanie, także poprzez minimalizowanie (technika tzw. szarego kamienia), a nawet zaprzestanie kontaktu z osobą o rysie narcystycznym. Nie zawsze uda nam się uratować relację z osobą narcystyczną. Czasami lepiej po prostu odejść.
Przypisy:
Artykuł powstał na podstawie wpisu: J. Webb, When the Narcissist Becomes Dangerous.
Narcystyczne cierpienie … doprawdy, chyba się wzruszę nad cierpiącym narcyzem.
Jak widzę takie tytułu to mnie niemal krew zalewa. Biedne narcyzy….
Cierpią to ich ofiary.
dokładnie tak.
Cierpienie narcyza zaczyna się wtedy gdy wyżuta juz niemal do cna ofiara zaczyna ignorować i obojętnieć na ataki narcyza.
„kiedy mnie ignorujesz to mnie boli”-powiedział mój narcyz
albo wszyscy odsunęli się od niego i brak podziwu wpędza go w depresję i złość
Tak. Dokładnie. Ja usłyszałam – słyszysz,słyszysz jak mnie boli! Hahahaha..a ja wpuszczam jednym uchem a drugim wypuszczam…wreszcie..po 33 LATACH małżeństwa 🫣
Szukalam informacji w sieci-trafilam tutaj.
Jestem w szoku czytajac Wasze wpisy-bo to jak moje zycie-a bardziej wegetacja.
Jestem ugotowana zaba-emocjonalnie-finansowo i po ludzku.
Z radosnej , dobrze radzacej sobie kobiety zrobil wrak czlowieka, ktory boi sie wlasnego cienia i po dwoch probach samobojczych-nie widzi jakiejkolwiek przyszlosci.
Jest to l tyle szokujece-ze narcyza znam juz bardzo dlugo-zawsze byl tym ,, porzadnym czlowiekiem,,-jednak maska spadla-jak podjelismy decyzje o byciu w zwiazku. Rok idylli-a pozniej stopniowanie piekla.
Powierzchowne zachowanie osób narcystycznych, które rani otoczenie, nie wyklucza, że te osoby są „pokiereszowane” przez życie i opiekunów. Pamiętajmy, że jak sobie uświadomimy, że związek z osobą narcystyczną sprawia nam ból i cierpienie zawsze możemy w miarę możliwości odejść i przerwać kontakt lub zastosować zasadę minimum kontaktu, jak np. są dzieci – raczej taka osoba nie zmusza nas siłą (chociaż może skutecznie manipulować), aby z nią w relacji być/pozostawać. Często to nasz umysł (warto się zawsze przyglądać sobie, dlaczego wchodzimy i pozostajemy w relacji z taką osobą) trzyma nas przy takiej osobie, nawet jak to nas rani. Nie jest to takie zero-jedynkowe, jak może się wydawać na pierwszy rzut oka.
Relacja z taką osobą oznacza bezustanne narażenie na narażenie swoich granic, kosztem niewolniczej pracy na rzecz ochrony granic narcyza..Mnie męczy zastanawianie się, na ile on to wszystko robi świadomie, na ile nieświadomie? Gdzie jest granica między narcyzmem a psychopatią? Jest dla mnie oczywiste jako ofiary, że jego dzislania to zło w czystej postaci. Narcyz eksploatuje partnera, degraduje, dając w zamian wielkie nic. Tak naprawdę ta relacja to wydmuszka. On jest zaślepiony swoim poczuciem racji i wyższosci-moralnej, że nie widzi ani tego ze krzywdzi, ani ze ofiara cierpi…
Ale słowo moralność w psychologii chyba nie istnieje, czy więc zostawia się te kwestie tylko wymiarowi sprawiedliwosci?Mój partner od 2lat był w terapii, mam wrazenie że manipulował również swoją terapeutką skupiając się na wychodzeniu z depresji związanej z DDA. W gabinecie
znajdował pocieszenie, wsparcie. Widziałam wiele razy jak wracał z terapii jak na skrzydłach! Terapeutka jest dla niego ideałem, któremu ja nie sprostam bo zbyt wiele wymagam..W tym czasie gdy on się pokrzepiał, ja płakałam i lizałam rany po jego atakach. Jestem pewna że o agresji nie mówił psychoterapeutce ani moze jej nie pamietał?Nie zdawał sobie sprawy? Był wobec mnie jak automat. Przemoc psychiczna połączona z werbalną jest okrutna i bezlitosna.Trudno się po tym podnieść
Chętnie popisze jestem na etapie szukam chaty z dala od niego
Od lat nie udało mi się odejść od narcyza … wreszcie od lat obserwowałam go z boku.to nie do uwierzenia co przechodzi osoba w związku z narcyzem.To symbol gotującej się żaby….. dobrze że udało mi się ale tylko w bezczelny sposób pozbyć Narcyza i zarzadac brak kontaktu…. nie mogę dopuścić do kontaktu bo sam z buciorami wejdzie w twoje życie… jest ciężko pozbyć się takiego typu osoby gdzie jest dziecko i wnuczka…. manipulator aktor i robi jeszcze ofiarę z siebie to osoba pusta w środku….. latami czekałam na taki moment że uwolnie się zanim zdołam się ugotować jak ta żaba w garnku…. kiedyś nie było tyle wiedzy….a będąc z narcyzem stać się możemy nikim…walczcie i nie pozwólcie na to.nawet nie warto mu mówić że jest narcyzem bo to człowiek zaburzony… pozbawiony empatii
Nie można uciąć relacji z mężem a potem własnym synem…
Mąż miał dobre dzieciństwo ale matkę,która była skupiona na nim… Więc gdzie ta trauma narcystyczna?
Syn patrząc na ojca chyba przejął…Bo ja nie byłam skupiona na jednym dziecku mając czworo…
Dokładnie. Czasem latami zanim uświadomią sobie, a raczej ktoś (psychiatra) im uświadomi z jakim zaburzeniem osobowości mają do czynienia.
Bzdura
Empatia bliskiej osoby powoduje wzrost i tak już wybujałego ego narcyza. Po krótkim czasie narcyz potraktuje empatę jako osobę słabą, głupszą, niegodną narcyza. Będzie ją poniżał i ośmieszał właśnie przez to że okazała mu współczucie i uczucia.
Ta droga w realnym życiu nie prowadzi do normalnych relacji z narcyzem, wrecz przeciwnie – do wykorzystywania i poniżania drugiej osoby.Narcyz nienawidzi słabości nawet u siebie, a uczucia innych to właśnie w jego rozumieniu słabość.
Nakarmi się zainteresowaniem, uwagą i empatią partnera i odpowie pogardą, umniejszaniem jego wartości i odrzuceniem.
Zawsze.
Empatia co do osoby narcystycznej ma nam przede wszystkim pomóc w podjęciu decyzji, czy chcemy i mamy siłę w zdrowy sposób pozostać w tej relacji, czy jesteśmy gotowi odejść. Empatia szczególnie poznawcza, czyli, że wiemy „o co w tym wszystkim chodzi” zwiększa świadomość, rozszerza perspektywę i pomaga w zdrowych zachowaniach, nie jest równoznaczna z wypełnianiem wszystkich zachcianek narcyza.
Nie można pozostać w zdrowy sposób w relacji z narcyzem, jedynym sposobem na uchronienie siebie jest odejście, terapia i całkowity brak kontaktu. No chyba że ktoś ma dzieci z narcyzem, wtedy kontakt tylko w sprawie dzieci. Nie ma możliwości życia z narcyzem i zachowania zdrowia psychicznego.
Prawda mąż zniszczył .mnie,moje zdrowie, niestety kiedyś nie było tak mądrych informacji,minęło 54 lata,jestem wrakiem człowieka, a na starość jest coraz gorszy,mściwy, jak go zdemaskowałam stał się agresywny , dusił mnie ,a teraz jak wie że nie mam już bliskiej osoby z którą mogłabym porozmawiać ,jest jeszcze gorzej , obrażony za byle co ,jak zwrócę uwagę ,lekceważy ,a przy dzieciach jaki wspaniały,,czekam tylko na odejście
Niestety tu się zgodzę. Byłam zwodzona przez narcyza, że się uczy, dopóki nie zrozumiałam, że zaczyna tracić do mnie resztki szacunku. Stałam się szara i brzydka, bo oferowałam wysiłek by otrzymać to, co dostaje metodą oszukiwania od razu.
Otrzymałam właśnie to:
„Nakarmi się zainteresowaniem, uwagą i empatią partnera i odpowie pogardą, umniejszaniem jego wartości i odrzuceniem.”
Tak, potwierdzam tę tezę. Będąc w bardzo długim już związku z narcyzem doświadczam poniżania, nieustających zdrad i kłamstw. Obarczanie winą za wszystko. Kiedy wyrażę empatię w jego kierunku, następuje atak na mnie.
Mój narcyz powiedział dokładnie to samo „kiedy mnie ignorujesz to mnie to boli”
I tak trzymać
Ja swojemu mówię, boli mnie jak ignorujesz mnie i moje potrzeby, jestem narcyzem?
A czy partnera „nienarcyza” nie boli jak ktoś partnera inną osoba go ignoruje???
Przezylam pieklo z narcyzem i psychopata. Moje przezycia to temat na książkę lub artykul
Obecnie mój związek z narcyzem chyli się ku upadkowi. Nie jestem w stanie uwierzyć jak osoba, która niby mnie kocha jest w stanie odrzucić mnie za umieszczenie zdjęcia na Facebooku w minutę i nie odzywać się do mnie przez tydzień. Potem zadzwonić do mnie z pytaniem jaka mam propozycję na rozwiązanie problemów w związku. Oczywiście nie usłyszałam żadnego wyjaśnienia, żadnego przepraszam. Za to usłyszałam milion zarzutów jaka jestem zła i niestabilna emocjonalnie, że to ze mną jest coś nie tak. Na każde moje wyjaśnienie, tłumaczenie za chwilę był kolejny zarzut i tak w kółko. Jestem już naprawdę zmęczona i wiem, że zasługuje na lepsze traktowanie i to nie jest normalne. Ciężko się rozstać, jeszcze ciężej zostać w tej relacji. Najbardziej przerażający jest ten chłód i obojętność emocjonalna, zero empatii, wyrozumiałości. To jest wprost niewyobrażalne, także empatię to trzeba mieć wobec siebie i uciekać.
Mam dokładnie to samo, chętnie bym z tobą porozmawiała.
Również przyzywam horror z narcyzem …,psycholem pozbawionym uczuć i empatii …Obrzydliwym manipulantem ,przeświadczonym o swojej wyjątkowości …To wyczerpujące psychicznie życie z takim popaprańcem :((
Też już straciłam zdrowie przy narcyzie i nie mam siły na urządzanie życia na nowo.
Witam w klubie
Chętnie popisze przeżywam horror na zywo
Mam to samo….
Horror,zawsze jestem winna,chociaż by zamieszał mnue z błotem ,powyzywal od wszystkiego na co można wpaść ,obraził każdego z mojej rodziny to na końcu usłyszę zawsze,ale to Zawsze:ze to ze mną jest cis nue tak i mało tego to Ja potrzebuje psychologa ,terapii a najlepiej zakładu psychiatrycznego !
Wiele przeszłam w życiu i czasami sama nie wierze własnym oczom i uszom .Najgozej jest odejść …
Moj narcyz po kilku dniach piekła podchodzi z pozornym pogodzeniem się po czym znowu słyszę ze musimy coś ze mną zrobić bo tak nie może być dalej…i tak w kółko
Bo to prawda Ty potrzebujesz terapii na pewno po wszystkich przejściach z narcyzem myśle, że każdy potrzebuje żeby sie odbudować i wzmocnić deptane wcześniej poczucie wartości także potraktuj to jak no właśnie potrzebuję terapii 😁 terapia to super sprawa ❤️
Mam tak samo .Chętnie popiszę .
Boże mogłabym się pod tym podpisać. 11 lat. Jestem na wyczerpaniu
Boże to samo przechodzę,masz ochotę pogadać?Ja to jestem psychiczny wrak człowieka.
Masakra też trafiłam na Narcyza niestety i ciężko odejść
Tez probuje odejsc od narcyza i mam z tym problem. Malo ludzi mnie rozumie bo trzeba byc z narcyzem zeby wiedziec jak trudno odejsc. Mam nawet terapie ale jeszcze malo pomaga.
Ciekawa jestem czy udalo Ci sie odejsc.
Ja przez wiele lat wysłuchiwałam że gdybym POWAŻNIE traktowała jegomościa,miałabym udany związek,poważne traktowanie i zachowywałby się racjonalnie.Ale to niby ze mną się nie dało na poważnie 🤕🤕🤕masakra
Witam, mam identyczną sytułacji w domu
Jestem zniszczona psychicznie I zastraszona bardzo bym chciała odejść, zmienić wszystko ale nie wiem jak. Mam odczucie jak bym umierała od środka. Fanie by było porozmawiać z drugą odobą co orzechodzi lub przeszła I udzieli mi rady.
Hej . Przeczytałam wiadomość . Możesz do mnie się odezwać na ten MEiL . Też byłam z Narcyzem . Wsparcie zawsze się przyda
Witam w klubie…..z narcyzem trzeba dojrzeć do tego że też jesteśmy ważni a narcyz jest niczym… czerpie energię z bliskich… zadufany w sobie…. jak takich ludzi można nie leczyć…. to powinna być choroba zdiagnozowana jako nieuleczalna ale jak tych typów leczyć jak oni nie mają empatii…. nie wiedzą że muszą się leczyć…. czemu nie jest to piętnowane…….. ile osób zniszczyli…. to psychole….psychopaci…. zobaczcie ile osób tutaj jest…. zniszczonych psychicznie przez tych nieudaczników życiowych zapatrzonych w siebie…. chronić się przed narcyzem i odejść zostawić pustaka który karmi swoje ego!!!!
Napisz jak czujesz się źle ja to przeszłam wiem o co chodzi
To samo ja teraz przechodze..Po 14 latach powiedzialam nie…w moim zwiazku nie moglam sie smiac..nie moglam sie cieszyc ..nie moglam byc szczesliwa..nie moglam niczego robic co Mi sprawiao przyjemnosc…gdy to widzial odrazu szukal pretekstu do klotni..ciagle obrazanie i wszystkiemu ja jestem winna…od 2 lat zaczelam Go ignorowac i zyje Jak chce .postawilam granice…jest Mi z tym duzo lepiej i czekam AZ sie wyprowadzi Ale Jakos sie nie spieszy
Moj narcyz na poczatku znajomosci jak bylam mu potrzebna bombardowal mnie miłością i wszuscu byli?nim oczarowani. Bral mnie ma litosc bo mial dlugi i komornika w tle. Zostalam z nim bo mowil , ze poeadzi sobie gdy go zostawie. Zostalam i bylam jego służąca bo tak mnie zmanipulowal i podporządkował a potem niszczyl powoli za dobre serce. Chcial bym sprzedala dom i splacila jego dlugi. Gdy sie na to nie godzilam szantazowal mnie emocjonalnie . Potem gdy juz nie bylam mu potrzebna zostawil mnie z dnia na dzien w okrutny sposob. Nq koniec powiedzial mase przykrych słów.
Dokładnie tydzień temu odeszłam od toksyka i narcyza. Z tygodnia na tydzień było gorzej – czułam się jak typowa ofiara – czułam się prawie zerem, jak mysz pod miotłą, niewystarczająca, niekochana, pomijana, karał mnie ciszą, po czym odzywał się po kilku dniach i chciał, aby było jak dawniej, uciekał od poważnych rozmów, w chwilach trudniejszych nie odbierał telefonów – karał psychicznie o wszystko, złapany na kolejnym kłamstwie, które było udokumentowane na zdjęciu, wyparł się i powiedział, że to zdjęcie z przeszłości. Nie dałam rady dłużej! Kobiety uciekajcie od takich osób – uwierzcie, że mija tydzień, ja zaczęłam oddychać. Wszystko trwało rok – każdy etap przeszliśmy – od jego zabiegania, wizji bajkowego życia, po sprowadzenie mnie do parteru i zrobienie ze mnie ofiary i mojego poczucia, że jestem nikim. Rok temu byłam szczęśliwym człowiekiem z pasjami, pięknym, szczęśliwym życiem. Wrócę do tego! Odchodźcie od nich! Po tej stronie na prawdę jest o wiele piękniej! Napisał do mnie kilka dni temu, ale odpisałam krótki i ignoruję. Ratujcie się kobietki!
To smutne i zarazem prawdziwe,jestem po rozstaniu z narcyzem z którym byłam 26 lat. Czytając twoją wypowiedź czułam się jakby ktoś napisał o mnie ,o moich przeżyciach,emocjach.
Chętnie bym x tobą porozmawiała
Też jestem w Wiązku z Narcyzem ponad 20 lat troje dzieci dopiero teraz po przeczytaniu artykułów w necie zdałam sobie sprawę jaki jest mój mąż nigdy nie pozwoli mi odejść gdy go odkryłam udaje załamanego że ma depresje że mię kocha i nie potrafi bezemnie żyć to straszne .Ale jego rodzice są toksykami i wychowali takiego narcyza .Długo by pisać co przeżyłam i dalej przezywam .Ale jestem teraz świadoma i stawiam mu granice co bardzo mu się nie podoba ale jednak się boi że odejdę dzieci już dorosłe a ja silna bardzo stracił na a demną władzę a to coś dla niego nowego.
Ja jestem w związku takim już 30 lat
Czasem myśle co to za masakra .
Problem u mnie był taki ,ze nie mogłam się zdobyć na odejście ponieważ mój mąż był i jest wspaniałym ojcem dla Dzieci . Z kolei mnie ….nosi na rękach
a za chwile podcina mi skrzydła ….paranoja
Dzieci są już dorosłe i traci kontrole nade mną … mówi ze sie beszczela. zrobiłam
33 lat małżeństwie…wszystko podobnie tylko,że kiedyś nie było tak źle, teraz z wiekiem nasila się tendencja narcystyczna. I co tu robić?
Też po tygodniu czuje jakby mi 20kg z pleców zeszło i jakby mi głowę przefiltrowali😎pozdrawiam🌞
Brawo ❣️
Już uciekłam, nie dałam rady dłużej. Cały czas czułam się, jak w jakiejś grze. Niby wiadomo, że jest to cykl i będzie się powtarzał, ale i tak człowiek nie zna dnia ani godziny, kiedy toksyk się rozreguluje i strzeli focha. Potem cisza i od nowa góra dół. Każda normalna osoba prędzej czy później dojdzie do ściany i odejdzie z takiej relacji choćby koleżeńskiej.
KOCHANI !!!. JA MAM MATKĘ 80 L NARCYZKĘ A TATKO 83 Z SYNDROMeM SZTOKHOLMSKIM SIOStrĘ W Angli złote dziecko mamusi mieszkanie w spadku już na nią zapisane a ja mam po 60 .mimo to jeszcze mam wobec niej jakieś zobowiązania? SIOSTRA KOMPLETNIE JEST INNEGO ZDANIA COŚ JAKBY BYŁA ŚLEPA I LOJALNA WOBEC MATKI . Ale przecież to nie fair Zgadzam się z moimi przedmówcami Narcyz ignoruje ubliża za dobroć i serce murzyn zrobił swoje murzyn możei odejść. Ewentualnie powie dzięki ale na każdym kroku kłamie i robi to świadomie a na starość jest jeszcze gorzej z takimi ludźmi Pozdrawiam i dziękuję współtowarzyszom za poprzednie wypowiedzi.
Gratuluję….i zrobiłam to samo…. życie jest zbyt krótkie żeby marnować czas na tych nieudaczników życiowych.po prostu zobaczcie ile kobiet skrzywdzili…..szok….
To smutne bo czasem mam ochotę posunąć się za daleko że by zeszła na ziemię. Zawsze to samo nowa praca i się odkleja nowe hobby max miesiąc. Od technikum razem 15 lat ona zero znajomych wszyscy z mojej strony. Od 4 tygodni czytam dowiaduje się co czuje taka osoba ale pierwszy raz od lat zacisnąłem zęby i nie wpadłem w nałogi że by zagłuszyć ból. Teraz jest inaczej dla tego sama nie wie co robi. Z tego wszystkiego szkoda mi chłopaka choć puka mi żonę ale złapała go tak samo jak mnie testowała testuje i jeszcze po testuje. Nie chcę że by biedak obudził się jak ja okradziony z twarzy emocji siły wiary z uzależnieniem od alkoholu(trzeźwy od 5 lat) to odstawienie wódki nauczyło mnie co misze zrobić że by stanąć na nogi. Dużo pojelem ale wiem że nie dał bym rady po tym jak zobaczyłem xxx filmy jakie ogląda jak czarno na białym z ostatnich 3 miesięcy ile pospolity hat numerków miała. Po za tym pierwszy raz od nie pamiętam kiedy szczerze się zaśmiałem w towarzystwie nie wiedziałem że to takie zajebiste uczucie.!.
Z taką,osoba,nie można,żyć w,szczerym zaangażowaniu,nie można być sobą i okazywać prawdziwych uczuć, on to wykorzysta wyssa zabierze z Ciebie to co najlepsze całą radość życia i Twoja energię.,nakarmi swoje ego (Ego,które w rzeczywistości jest porcelanowe i kruche)
Nigdy nie będziesz doskonałą,ani godna jego chodzbyś z piórkiem w dupie chodziła.
Zawsze jest mu mało wrażeń I emocji im dalej w łaś tym więcej.
Od miłości do nienawiści, od kija po marchewkę.
Nie ma w tym normalnego życia,jest tylko czarne,albo biało, a tam pomiędzy jest pustka.
25 lat małżeństwa z narcyzem, sporo przeciągnęłam, wciąż wierzyłam w zmiany.
Teraz jest większa świadomość i dużo materiałów.
Ratujcie się,uciekajcie od takich relacji poki jesteście piękne i młode.
Wyciągnęłam się z tego bagna sama za włosy.
Nigdy już nie będę taka sama,walczę jest mi ciężko, ale nie wrócę.
Więcej sobie tego nie zrobię.
Mam to sama , jakbym widziała siebie . Bardzo chciałabym z tobą porozmawiać
Fajnie mieć potwierdzenie że to nie ze mną był problem,że to nie ze mną nie dało się tworzyć poważnego związku,że to nie ja nie potrafiłam kochać,że nie robiłam niewystarczająco dużo😲pozdrawiam🌞
To samo ja teraz przechodze..Po 14 latach powiedzialam nie…w moim zwiazku nie moglam sie smiac..nie moglam sie cieszyc ..nie moglam byc szczesliwa..nie moglam niczego robic co Mi sprawiao przyjemnosc…gdy to widzial odrazu szukal pretekstu do klotni..ciagle obrazanie i wszystkiemu ja jestem winna…od 2 lat zaczelam Go ignorowac i zyje Jak chce .postawilam granice…jest Mi z tym duzo lepiej i czekam AZ sie wyprowadzi Ale Jakos sie nie spieszy
Mam nadzieję że wytrwamy w szczęściu i wolności od pustaka zadufanego w sobie… trzeba im mówić wprost aby się rozsypali że są zerem… niczym…i powinni być izolowani…. ile osób skrzywdzili…. ratujcie się i więcej wiary i uciekać z dala od manipulatora….egoista narcystyczny zapatrzony w swoje ego….
Chciałam dodać że wyprowadzilam się ,złożyłam papiery i jestem w trakcie rozwodu,właściwie to po dwóch sprawach i dalej rozwodu nie mam.
W sądzie obiecuje,placze że się zmieni,że poszedł na terapię..Straciłam wiarę i zaufanie
Wiem ile w tym malzenstwoe przeszłam.
Horror i piekło na ziemi.
Komentarze w większości dotyczą relacji z narcyzem partnerem. A co jeśli jest nim rodzic i to w starszym wieku. Jak wtedy sobie z tym poradzić? Osoba, która powoli przestaje być samodzielna, a nadal ma silną potrzebę dominacji, nawet jeśli nie ma racji. Nadal ma przekonanie o własnej nieomylności i wyższości nad wszystkimi bez wyjątku.
Jak postępować wobec takiej osoby?
Jak w tej sytuacji chronić siebie?
Myślę, że niezależnie, czy rys narcystyczny ma rodzic czy partner (-ka) to zawsze jest to trudna sytuacja, aby chronić siebie w tej relacji. Jeśli chodzi o partnerów, to jednak zawsze są „obce” osoby, z którymi łatwiej lub trudniej, ale potencjalnie da się rozstać. Rodzić zawsze rodzicem pozostanie i budzi to w wielu z nas wątki lojalnościowe, które „zmuszają” nas do pozostania w tej relacji, a nawet spełniania potrzeb tej osoby, zwracania uwagi na jej nastrój, aby tylko się nie zezłościła/zmartwiła itd., często własnym kosztem. Nie ma magicznych recept. Nie wystarczy jednak zdefiniować problem, „wygadać się” znajomym, czy nawet terapeucie, tu potrzebne jest działanie, które łatwiej jest wprowadzać przy wsparciu specjalisty. Od nas zależy w tym układzie, jak zarządzimy tą relacją – można w niej pozostać stawiając granice, np. nie zgadzając się na słowa i zachowanie danej osoby, nawet jeśli mamy odłożyć słuchawkę, czy wyjść z pomieszczenia, zminimalizować kontakt, np. nie spotykać się tylko wtedy, gdy ta osoba tego chce, a nawet zaprzestać go, jeśli uznamy, że to najlepsze dla nas wyjście. Trzymam kciuki za ochronę własnego Ja w tych trudnych relacjach.
Czytając wasze komentarze, nie czuje się osamotniona w problemie. Wierzę, że można to zrobić, choć wiem, że będzie to przeprawa niczym podróż Hobbita do Mordoru. Tracę już siły, zaniedbuje siebie, a mój organizm się buntuje na złe traktowanie. Na szczęście nie dopuściłam do odcięcia mnie od bliskich i przyjaciół. Najgorszy pierwszy krok…
Trzymaj się. Tutaj ważne jest stawianie granic i bycie konsekwentnym.
Ja trafiłam na tzw narcyza ukrytego, który doskonale się kamuflowal. Okazuje się, że nie dość, że jest narcyzem i manipulantem, ma również niezdrową relacje z matką.
Zniszczył mnie psychicznie i nadal stara się to robić. Tutaj ważne jest żeby mieć wsparcie ze strony bliskich osób. Nie poddawaj się, a jeśli potrzebujesz specjalistycznego wsparcia, udaj się do psychologa.
Trzymam za Ciebie kciuki i łączę się w walce! 🙂
Miałam podobne powiązanie – syn narcyz ukryty wychowywany przez narcystyczną matkę (prawdopodobnie typ jawny) i ojca -niedostępnego alkoholika. Miał poczucie winy, ale tylko i wyłącznie wobec matki, a także nadmierną odpowiedzialność i lojalność wobec niej. Kompletny brak czucia własnej autonomii – to jest poważna czerwona flaga! Zmyliło mnie to, że pozornie wydawało się, że umiał zachować krytycyzm wobec jej zachowania bo często się kłócili. Potem okazało się że nawet jak stawia jej granice to potem płacze że tak źle się zachował wobec mamusi…
Ogólnie to podobno typowe że narcyzi ukryci są wychowywani przez narcystyczne matki – tłumaczy to ich traumę narcystyczną – w uproszczeniu w przeciwieństwie do narcyzów jawnych byli niedostrzeganie przez rodzica i ciągle niewystarczający. Dlatego ciągle szukają potwierdzenia u innych.
Mam wrażenie że piszesz o moim już chyba ex. Chyba gdyż wciąż jestem zmanipulowana i wciąż w duchu wierzę że to nie prawda, że on nie mógł aż tak mnie oszukać i wykorzystać. Człowiek o dwóch twarzach- kochany, troskliwy, opiekuńczy, zaradny i pracowity a coraz częściej też agresywny, bardzo chamski, nieznoszący jakiekolwiek krytyki czy odmowy. On byl najmądrzejszy i najlepszy. On obraził się nawet za to że wolę inny majonez niż on! Bo jak to w ogóle możliwe, przecież ,, jego” jest najlepszy. I masa innych chorych zachowań z miłością i współczuciem do mamusi ktora miała ciezkie życie na czele
Co za
baranysię tu wypowiadają to hit. XD jednotorowcy, którzy prawdopodobnie sami są narcyzami. 🤦Szanowny Czytelniku, rozumiem, że artykuł i komentarze wzbudziły w Panu mnóstwo emocji, podobnie jak w pozostałych osobach, ale nie ma sensu rozładowywać ich w ten sposób, atakując innych. Nic to nie da, no może na sekundę obniży napięcie i jednocześnie zaostrzy konflikt – jak w życiu jest to niefunkcjonalny sposób poradzenia sobie z własnym zranieniem. Przypominam, że tworzę tu przestrzeń, gdzie każdy może podzielić się swoją perspektywą, do której ma prawo, ale wzajemne, personalne ataki będę blokowała.
Prawdę piszą a Ty jak nie rozumiesz to się nie odzywaj. Odezwał się Narcyz.
A ja tak kochałam, że chciałam mieć dziecko z tym Idiotą!
Już uciekłam, nie dałam rady dłużej. Cały czas czułam się, jak w jakiejś grze. Niby wiadomo, że jest to cykl i będzie się powtarzał, ale i tak człowiek nie zna dnia ani godziny, kiedy toksyk się rozreguluje i strzeli focha. Potem cisza i od nowa góra dół. Każda normalna osoba prędzej czy później dojdzie do ściany i odejdzie z takiej relacji choćby koleżeńskiej.
Jak czytam te komentarze to podobne mialam schematy zwiazku z narcyzem . Odeszlam z bolem ok 7 miesiecy temu . Spotykalismy sie Bo potrdebowalam go meczylam sie Bez niego . Odcielam go na miesiac. Od miesiaca uczeszczam na psychoterapie.. na kolejnym spotkaniu czulam sie jak wrak jakby ktos wyssal ze mnie energie bardzo Slaba mimo tego ze byl mily I emocjonalne otwarty . Chyba psychoterapia powoduje ze bardziej cialo I intuicja odczuwa dzialanie osoby narcystycznej
A ja Wam powiem tak. Ja przez narcyza przeszłam próbę samobójcza i powiem Wam,że nie popieram Waszego zdania chodź napewno dużo było bólu. To nie jego wina, że tak a nie inaczej był wychowywany lub może przez inne porzucany kobiety w wieku młodzieńczym więc im starszy tym gorszy. Ja to widzę w ten sposób, że jest to człowiek chory, który potrzebuje pomocy tylko aby tą pomóc otrzymać musi zrozumieć,że ma ze sobą problem i trzeba taka osobę uświadomić.
Pani Doroto, po części się z Panią zgadzam, że nie jesteśmy odpowiedzialni za to kto i w jaki sposób nas wychował, gdzie się urodziliśmy i w jakim kontekście kulturowo-społecznym spędziliśmy dzieciństwo. Wtedy nie mieliśmy na to wpływu, ale na dorosłe życie i zachowania już mamy. Osoby postronne nie mają również mocy zmiany osoby, która zachowuje się w taki sposób, że wywołuje intensjonalne cierpienie u innych. Taka osoba musi samodzielnie wziąć odpowiedzialność za pracę nad sobą, inaczej nic się nie zmieni, a zazwyczaj próby uświadomienia kończą się fiaskiem, bo taka osoba mobilizuje się do walki i ataku, aby chronić swój komfort. Jedynie jak się ma taką osobę naprzeciw siebie, to zachęcam, aby „nie odżywiać” jej wielkościowości, kontroli, czy też nie wzmacniać braku granic. Wręcz przeciwnie – zatrzymywać i wskazywać, że się nie zgadzamy na takie traktowanie. Warto się też przyjrzeć sobie, dlaczego ciągnie nas do takiej osoby, co ona w nas uruchamia, kogo przypomina (może osobę znaczącą z przeszłości?) skoro jest zachowania są niestosowne, przemocowe i wywołują cierpienie.
Mam rodzica narcyza i 40 lat przeżyliśmy razem. Codzienne wyzywanie, ukryte podteksty i ośmieszanie mnie przed innymi były na porządku dziennym. Przykro mi to mówić, ale na starość szklanki wody mu nie podam. Zostałem w rodzinnym domu tylko i wyłącznie ze względu na mamę, która też jest ofiarą. Kilka dni temu zorientowałem się o co chodzi. Narcyz zawsze atakuje ofiarę tak, aby nie było nikogo kto obiektywnie widzi sytuację.
Już uciekłam, nie dałam rady dłużej. Cały czas czułam się, jak w jakiejś grze. Niby wiadomo, że jest to cykl i będzie się powtarzał, ale i tak człowiek nie zna dnia ani godziny, kiedy toksyk się rozreguluje i strzeli focha. Potem cisza i od nowa góra dół. Każda normalna osoba prędzej czy później dojdzie do ściany i odejdzie z takiej relacji choćby koleżeńskiej.
Mój mąż ma cechy opisane w tym szkoleniu -poczucie wyjątkowości, ogromna roszczeniowość i prawo do specjalnego traktowania, podwójne standardy, manipulacje, gaslighitng, drobne kłamstwa. Rozmowy z nim sprawiają, że jestem rozdygotana w środku, nie mogę spać, jestem potwornie zmęczona. Zrobił się gorszy, kiedy się do niego zdystansowałam o przestałam tak się o niego troszczyć, jak wcześniej (miałam wrażenie, że oscyluje pomiędzy traktowaniem mnie jak wroga, osobę niespełna rozumu lub…matkę, której należy słuchać i się radzić). Ale- nie wyzywa mnie, nie nadużywa alkoholu i nie bije. Mamy dorosłe dzieci, jedną córkę wyróżnia, zwierza się jej, traktuje jak matkę zastępczą, drugiej nie lubi, unika lub złości się na nią. Najczęściej czuje się pokrzywdzony i zachowuje jak ofiara, na facebooku wkleja smutne teksty i zdjęcia, jakby całęmu światu chciał powiedzieć, jaki jest biedny i domaga się współczucia. Bywa agresywnye, raz mnie wypchnął za drzwi, raz nie za mocno szturchnął w rękę, krzyczy, macha rękami, trzaska drzwiami. Na drugi dzień jest nagle miły, robi mi kawę i twierdzi, że już wszystko rozumie i się zmieni. Na kolejny dzień przychodzi twierdzi, że ja mu nic nie mówię i on w ogóle nie wie co powiedzieć terapeucie. Najpierw załatwia terapię małżeńską i zmusza mnie do udziału w niej, po paru godzinach przychodzi i pyta, czy na pewno chcę, jakby on nie chciał, ale woli odpowiedzialność za decyzję zrzucić na mnie. Przed chwilą z powodu mojej sugestii zapisał się do psychologa klinicznego, chce zrobić sobie test na zaburzenie osobowości. Wiem, że szuka szybkich rozwiązań, które nie wymagają od niego wysiłku, a najlepiej, żebym ja się zmieniła. Czy jeśli dojdzie do tego spotkania z psychologiem, to może na tyle zmanipulować odpowiedzi w teście, że wyjdzie mu norma? A może to ja się mylę i on wcale nie jest narcyzem? Czasem zdaje się totalnie na mnie polegać, jakby chciał, abym to ja go prowadziła, a czasem chce mnie kontrolować i ustala jakieś absurdalne, sztywne zasady (których sam potem nie przestrzega). Może on jest po prostu niedojrzały? Zachowuje się chwilami jak rozkapryszone dziecko, które nie dostało ulubionej zabawki.
Byłam 14 lat z narcyzem w małżeństwie. Pierwszy największy kryzys przeszłam kiedy dowiedziałam się,że zdradził mnie z siostrą, która w wieku 17 lat odbiła mi chłopaka za plecami. Najbardziej boli.mnie to ,że wiedział jak wtedy cierpiałam a zrobił to samo. Mieliśmy już wtedy 2 dzieci….5 latka i 2 tygodnie dziecko. Bardzo to przeżyłam ale mimo wszystko postanowiłam walczyć o rodzinę. Po dwóch latach powtórka z rozrywki. Wcześniej niby pisali później jeździł do siostry nocami okłamując mnie. Kiedy w kłótni wykrzyczałam to co czuje tłumaczył tylko,że do niczego nie doszło,że tylko obściskiwali się. Pakowałam walizki ale zaczął przepraszać, tulić i wołać żebym go nie opuszczała. Miałam małe dzieci, rodzina była dla mnie wszystkim więc walczyłam dalej. Po jakimś czasie odszedł zostawiając mnie pod szkołą kiedy odbierałam syna, bez wyjaśnienia, zostawiając mnie że wszystkim samą, nie wiedziałam nawet co dziecku powiedzieć. Zaczęłam układać się życie. On szybko znalazł jakiś związek z Ukrainką, który skończył się po miesiącu. Zdążył zapoznać z nią dzieci. Czułam,że robi wszystko na pokaz. Po pewnym czasie zaczął wypytywać dzieci o mnie i być milszy do mnie w wiadomościach. Kiedy odbierałam któregoś dnia dzieci od niego chciał porozmawiać. Płakał na kolanach,że żyje decyzji ,że decyzja z rozwodem była za szybko, jaka to jestem dla niego ważna itd. Myślałam,że jak stracił rodzinę, zobaczył ,że wcale nie jest tak kolorowo to zmądrzał i pozwoliłam wrócić 🤦♀️ Po paru miesiącach dowiedziałam się,że spotyka się z jedną mężatka z okolicy na herbatki. Jej mąż do mnie pisał. Tłumaczył się i znowu kłamał. Chciałam wyrzucić go z domu. Na drugi dzień. Oświadczył mi się przy ludziach. Manipulował a ja znowu dałam się nabrać więżąc ,że że zywiscie mu na mnie i na rodzinie zależy. Przyjęłam głupia pierścionek. Po 3 miesiącach odszedł do innej. Dwa dni przed odejściem traktował mnie jak powietrze, po prostu ot tak. Powiedział,że to jednak nie to. Zaczęłam żyć. Byłam szczęśliwa w końcu,że uwolniłam się od tego. W związku z nim wiecznie byłam mało wystarczająca, za mało ładna, za mało szczupła, za mało seksowna, za mało kobieca. Porównywał mnie z innymi. Każdy znajomy mówił mi,że jestem piękną, wartościową kobieta, kochającą rodziney. Próbował mnie zmieniać pod swój ideał zadziornej kobiety a ja byłam wrażliwą, uczuciową i zwyczajną kobietą. Miałam czekać na niego gotowa i zwarta po nocach bo był dj i późno wracał. Kiedy po ciężkim dniu zasypiałam mówił ,że go nieposzanowałam. Usłyszałam też,że mnie zdradzał bo to moja wina, bo gdybym była inna to by tego nie zrobił. Zaczęłam tracić poczucie swojej tożsamości bo tak bardzo chciałam żeby w końcu czacza mnie widzieć ,że zaczęłam zmieniać się pod niego. Płakałam do swojego zdjęcia a w duszy wolałam …kim ty w końcu jesteś . Okropne uczucie. Miał utopijne wizję miłości i był zapatrzony w siebie, zwracał przesadnie uwagę na wygląd, w pewnym momencie zaczął używać fluidu, zaczął golić się cały co było dla mnie bardzo dziwne. Teraz cieszę się,że go nie ma. Mimo ,że nie jest lekko zaczynam żyć i wierzyć w siebie. Najlepsze jest to, że po 4 miesiącach od jego ostatniego odejścia dostałam wiadomość z prośbą o poświęcenie czasu. Kiedy spytałam o co konkretnie chodzi, odpisał że mnie nadal kocha i wysłał piosenkę którą sam nagrał. Teraz świadoma wszystkiego wiem,że chcenie znowu zmanipulować. Szukam słów które pozwolą mi odciąć się od niego i dać mu jasno do zrozumienia,że nie interesuje mnie to. Nie chce już pochopnie reagować, podejmować decyzji w emocjach bo moja historia mówi już sama za siebie. Nie pozwolę że y się już kiedykolwiek powtórzyła. Walczę o siebie i dzieci.
A ja nie wiem czy to ja jestem ta zła czy mój partner to narcyz
Nie żal mi żadnego narcyza ,nie ma żadnego wytłumaczenia na ich okropne traktowanie innych ludzi ,ma mi być żal osoby ,która niszczy rodzinę,przez którą dzieci i żona mają depresję ,lęki ,zaburzenia odżywiania ? Każdy narcyz jest podłą ,wyrafinowaną i pozbawioną uczuć bestią.
Rozumiem, że ciężko patrzeć na takie zachowanie i absolutnie nie ma obowiązku, aby odczuwać żal, czy cokolwiek innego do takiej osoby. Nie możemy jednak zaprzeczać, że są osoby niewrażliwe na innych, a ich celem jest realizacja własnych potrzeb, nawet kosztem drugiej osoby, bo tak ich nauczyło życie i relacje z osobami znaczącymi. To trzeba zrozumieć, bo taki jest fakt. Przypominam, że w sytuacji, gdy ktoś przekracza nasze granice, musimy brać odpowiedzialność i przywracać te granice. Często niestety (w dużej mierze nieświadomie) podtrzymujemy zachowania, które w nas uderzają, np. poprzez bierność, „machanie ręką” dla spokoju (tak go na pewno nie osiągniemy), czy podporządkowanie. Zastanówmy się wtedy, co możemy zrobić, jak się uchronić, w których obszarach mamy wpływ, zamiast próbować zmieniać osobę z zachowaniami narcystycznymi.
Niestety, w przypadku gdy się ma nieszczęście być męszczyzną, a tym bardziej ojcem w relacji małżeńskiej z narcyzką- stawianie granic czy odejście jest chyba jeszcze bardziej dramatycznym przeżyciem dzięki sfeminizowanym sądom i tzw. praktyce „Prawa rodzinnego”, które traktuje ojców jak śmieci- niezależnie czy na to zaslugują- np. olewając obowiązki rodzinne i wykorzystując żony, czy też nie zaslugują- pracując ciężko na utrzymanie rodziny i angażując się czasowo w pomoc w wychowaniu dzieci. Na swoim przykładzie doświadczam, jak to instytucje państwa( sądy, komornicy, mpsy-niebieskue karty) przejmują rolę oprawcy będąc sterowanymi przez narcyzkę, w momencie gdy narcyzka zdecyduje się już zakończyć związek bo np. już nie chcemy być pod pełną kontrolą toksyczki. Wg schematu- 97,4% przypadków sąd od razu zasadza, że dzieci są z matką- jednocześnie do tego celu muszą „uwalać” zdecydowaną większość tego co piszą czy wnoszą w dowodach ojcowie- traktując ich z góry jak „śmieci”, które mają tylko tyrać na alimenty, bez żadnego zapewnienia jakichkolwiek ko taktow z własnymi dziećmi. Na skutek kłamstw narcyzki, których sąd nawet niepofatygował się zweyfikować- sąd zasądził mi takie zabezpieczenie alimentacyjne, gdzie ja będąc na JGD wszystko mi się zawaliło- gdyby nie pomoc rodziny w płaceniu alimentów, już bym był osobą bezdomną w spirali zadłużenia. Komornik natomiast nie zadaje pytań czy ojciec dzieci narcyzki ma za co żyć czy za co kupić sobie jedzenie. Co miesiąc ma być u niego na koncie 5500zł, bo inaczej zacznie egzekucję reszty tego co zostało nawet niezbędnego do pracy- jak auta. To jest dramat o którym należy jaknajszerzej mówić, żeby zwiększać swiadomosc społeczną i tym samym zmienić ciężko patologiczne prawo. Mam kolegę, który również ma żonę narcyzkę i widząc przez co ja przechodzę- siedzi cicho jak mysz pod miotłą, z poczuciem wartości i sprawczości szokującym po podłodze z coraz większymi dolegliwościami psychosomatycznymi. Nie jest więc tak, że możemy sobie opuścić związek z narcyzką, bo możemy potem jako mężczyźni nie przeżyć przemocy instytucjonalnej. Stąd też mi.i. na każde 9 samobójstw w PL- 8 to są męszczyźni.
Panie Mariuszu, bardzo dziękuję za ten cenny, wnoszący komentarz. Zgadzam się z Panem, że często sprawiedliwość nie idzie w parze ze sprawiedliwością instytucjonalną. Ja ogólnie nie jestem zwolenniczką prostego hasła, żeby po prostu odejść. Są różne historie i konteksty. Łatwiej odejść z pracy, gdzie szef ma narcystyczne zachowania, niż odejść od takiego/takiej partnera/partnerki. Pamiętajmy, że narcyzm nie ma płci. Chociaż częściej może występować u mężczyzn przez proces socjalizacji, a u kobiety bardziej perfekcjonistyczy kontroler, to w ogóle nie znaczy, że każdy z nas może być zupełnie wolny od tych trybów radzenia sobie.
Jak przekonać osobę narcystyczną ,że jest chora ,że potrzebuję terapii ,że krzywdzi ,że niszczy w tym przypadku matkę ,po wielu przejściach . Manipuluje i niszczy przy tym relacje rodzinne i więzi. Po alkocholu nasila się agresja ,wymówki, pretensje i obrażanie.
Myślę, że nakłonienie takiej osoby do pracy nad sobą będzie praktycznie niewykonalne, szczególnie jeśli dochodzi do tego problem alkoholowy. Pamiętajmy, że mamy wpływ tylko na swoje zachowanie – czasami trzeba mocno stawiać granice, a czasami odejść. Drugiej osoby nie zmienimy, ani do niczego nie zmusimy.
Ja również jestem w związku z narcyzem. Czuję się wyczerpana, zaszczuta, zastraszona i samotna. Jak wiele osób tutaj, chciałabym z kimś porozmawiać. Szukałam grupy wsparcia w Internecie, ale jej nie znalazłam. A może stworzylibyśmy specjalne miejsce, na przykład w postaci forum, w którym moglibyśmy/mogłybyśmy pisać ze sobą, wspierać się, zapraszać czasem terapeutów i psychologów? Czy ktoś byłby chętny?
Ja!!!
Prawie 8 lat. Od początku czułam że coś nie gra. Poświeciłam wszystko dla niego, w zamian zachowania książkowe- wmawianie że to ja mam z głową, że jestem psychopatką bez empatii. Jedyne co robi to prężenie się w lustrach i wstawianie swoich zdjęć na Instagram i fb. W telefonie po 8 latach związku nie ma ani jednego wspólnego zdjęcia. Wszystkie swoje. Rozlicza się co do złotówki za wszystko, pasożytuje mieszkając w mieszkaniu gdzie wszystko jest moje. Ale ja głupia kocham. Ostatnio zapytałam czy on mnie, odpowiedzial że przez moje zachowania miłość jest ale głęboko ukryta bo jest zraniony przeze mnie . Czym? Nie wiem już sama. W domu nie robi nic. Pracuje i składa sobie swoje własne pieniążki. Jestem wykończona i uwierzcie że wiedząc z czym się mierzę próbowałam różnych technik żeby jakoś go poznać lepiej od strony tego zaburzenia ale to nie jest proste. Rozstawaliśmy się 3 razy, zawsze wracał po skutecznej kampanii obwiniania mnie za wszystko i show zaczynało się od nowa. Bombarodwanie miloscia,
Dewaluacja, porzucenie emocjonalne. Ja w końcu uwierzyłam że to może ze mną coś nie tak i zaczęłam terapię. Okazało się że żyję z narcyzem. Postawiłam sobie za priorytet że go rozpracuje i udowodnię mu że to zawsze on był prowodyrem wszystkich konfliktów ale chyba ruszam z motyką na słońce. Mi go jest po prostu szkoda. Jestem hiperempatą dlatego sobie mnie wybrał. Nie wiem jak to się skończy. Ogląda same filmy romantyczne i komentuje że też chciałby taką miłość. Nie wiem czy chce mi wtedy dowalić że faktycznie zazdrości ludziom uczuć wyższych. W rozmowie nigdy nie przyzna się do tego co siedzi mu w głowie a bardzo chciałabym się dowiedzieć jaką oni mają sieczkę w mózgu.
Pozdrawiam wszystkie silne kobiety które to przeszły lub jeszcze walczą
Może załóżmy grupę na mess aby móc pozrozmawiac