Określenie „dymiący pistolet” pochodzi z literatury detektywistycznej. Arthur Conan Doyle używał go jako metafory niepodważalnego dowodu, który rozstrzyga sprawę – znaku, którego nie da się już zignorować ani racjonalnie wytłumaczyć.
Amir Levine i Rachel Heller, autorzy książki „Partnerstwo bliskości”, zapożyczyli to pojęcie, aby opisać charakterystyczne sygnały w relacjach, które z dużym prawdopodobieństwem wskazują, że mamy do czynienia z osobą o unikającym stylu przywiązania.
Nie chodzi tu o pojedyncze zachowania, które mogą zdarzyć się każdemu w gorszym momencie życia, ale o powtarzalny wzorzec funkcjonowania w bliskości.
Osoby o unikającym stylu przywiązania często bardzo pragną relacji, ale jednocześnie czują się w niej zagrożone. Bliskość uruchamia w nich napięcie, lęk przed zależnością i utratą kontroli, dlatego – zamiast się angażować – zaczynają się wycofywać, dystansować albo podważać sens związku.
Autorzy opisują tzw. „dymiące pistolety” jako sygnały ostrzegawcze, które mogą pojawiać się już na wczesnym etapie znajomości. Są nimi między innymi sprzeczne komunikaty dotyczące uczuć i zaangażowania, deklarowanie potrzeby „wielkiej miłości” przy jednoczesnym przekazie, że to jednak nie ta relacja, nieustanne doszukiwanie się wad w partnerze lub okolicznościach oraz ignorowanie emocjonalnych potrzeb drugiej osoby.
🚩 Dymiące pistolety w relacji:
• Wysyła sprzeczne sygnały – raz jest ciepły i bliski, a potem nagle się wycofuje.
• Mówi, że marzy o „prawdziwej miłości”, ale jednocześnie daje do zrozumienia, że to raczej nie z tobą.
• Szuka ideału, ale zawsze znajduje powód, żeby się nie zaangażować.
• Ignoruje twoje emocje albo reaguje na nie z dystansem i chłodem.
• Unieważnia twoje potrzeby, mówiąc, że „za dużo czujesz”, „za bardzo analizujesz”, „przesadzasz”.
W relacji z osobą unikającą bardzo łatwo wpaść w pułapkę tłumaczenia jej zachowań i brania odpowiedzialności za dystans, który ona tworzy. Z czasem można zacząć wątpić w swoje potrzeby, wrażliwość i prawo do bliskości.
Tymczasem „dymiący pistolet” to właśnie ten moment, w którym warto się zatrzymać i zadać sobie pytanie, czy ta relacja rzeczywiście daje szansę na bezpieczeństwo i wzajemność, czy raczej skazuje na życie w ciągłej niepewności.
Dodaj komentarz