Anna Jerzak psycholog Poznań, usługi psychologiczne, warsztaty wizerunkowe, konsultacje psychologiczne, poradnictwo psychologa Anna Jerzak, psychoterapia w Poznaniu prowadzona przez Annę Jerzak, gabinet psychologiczny Anna Jerzak psycholog Poznań

Współczesne media – anioł czy diabeł w kształtowaniu wizerunku?


Jednym z najważniejszych kulturowych czynników, wpływających na kształtowanie się wizerunku, jest obraz ciała lansowany przez media, który zdaje się być jednym z wyznaczników perfekcjonizmu we współczesnym świecie. Przekaz płynący z mediów przybiera często postać reklam, które wpływają na kształtowanie się stosunku do własnego ciała i postaw względem jedzenia. Niezwykłym fenomenem medialnym, mającym wpływ na rozwój i postęp zaburzeń odżywiania są dzienniki internetowe prowadzone przez młode dziewczęta, dla których kwestie odżywiania stały się głównym wątkiem życia. Diety, restrykcyjne ćwiczenia i inne cudowne sposoby na utratę wagi stały się kluczowym wątkiem przedstawianym i gloryfikowany przez młode osoby na specjalnych forach i blogach internetowych.

Współczesne media – anioł czy diabeł w kształtowaniu wizerunku?

Wizerunek ciała kształtowany jest przez wiele czynników, wśród których należy wspomnieć o zmiennych osobowościowych, czynnikach poznawczych czy doświadczeniach jednostki zdeterminowanych przez czynniki społeczno-kulturowe. To właśnie czynniki kulturowe wyznaczają ideały atrakcyjności oraz wskazują na najbardziej pożądane społecznie cechy fizyczne. Jednym z najmocniejszych nośników tych przekazów są media. Nie ograniczają się jednak do propagowania ideałów atrakcyjności, ale również utrwalają w umysłach ludzi oczekiwania związane z płcią i odpowiednią manifestacją związanych z nią cech. Przyswajanie wzorców, dotyczących wizerunku ciała, następuje poprzez proces internalizacji, co następnie determinuje sposób zachowania się i reagowania na sytuacje życiowe. Współczesna kobieta zostaje zmuszona do wyboru między wpajanymi jej wzorami kulturowymi: kobiety matki lub kobiety sukcesu. Kobiety pozostają w pułapce tzw. „podwójnego wiązania”, ponieważ z jednej strony karmione są wzorami kobiety niezależnej, silnej, osiągającej sukcesy w dziedzinach dotąd uważanych za typowo męskie, zaś z drugiej strony mają do czynienia z mnóstwem nakazów i zakazów związanych ze swoją fizycznością, urodą i sylwetką. Zjawisko to zostało określone przez Wolf jako „terror piękna”, a ulegające mu kobiety zaczynają utożsamiać piękno jedynie z zewnętrzną, cielesną powłoką, której podporządkowują wszelkie swe działania oraz tworzą z niej matrycę do samooceny (Izydorczyk & Rybicka-Klimczyk, 2009)[1].

Komunikat na temat atrakcyjności fizycznej jest potęgowany przez informacje dotyczące ideału szczupłej sylwetki, z którym nieodłącznie skojarzono takie cechy jak umiejętność kontroli emocji, głodu, popędu seksualnego i ogólną samodyscyplinę (Izydorczyk & Rybicka-Klimczyk, 2009).

Jak się okazuje idealnie szczupłe ciało stało się skutecznym narzędziem manipulowania tożsamością kobiet, poprzez skojarzenie go z życiowym sukcesem, a jednocześnie skutecznie wzmaga ono frustrację, zrodzoną z poczucia ciągłego niedopasowania do wylansowanych wzorców chudości.

Kolejna sprzeczność nie do pokonania, którą lansują media, to umieszczanie komunikatów propagujących szczupłość, osiąganą dzięki środkom odchudzającym i dietom, a zaraz za nimi informacji na temat miejsc, gdzie można smacznie i modnie zjeść, albo ugotować coś dzięki wspaniałym przepisom i radom kulinarnym. Kobiety zaczynają walczyć z podstawową potrzebą biologiczną zaspokojenia głodu, aby sprostać wymaganiom społecznym, nakazującym walkę z głodem, walkę o szczupłą, a więc pożądaną sylwetkę (Izydorczyk & Rybicka-Klimczyk, 2009).

Współczesne media – anioł czy diabeł w kształtowaniu wizerunku?

Największym problemem dotyczącym komunikatów płynących z mediów jest fakt, że wylansowały one wizerunek, który nie jest możliwy do osiągnięcia przez większość kobiet. Stały się one zakładniczkami sprzecznych komunikatów, które wykorzystując efekt częstości oraz inne narzędzia społecznego wpływu, zostają w procesie internalizacji przyswojone, a następnie funkcjonują, jako surowe drogowskazy do szczęścia osobistego i zawodowego, wiodące poprzez jedyną słuszną drogę, wyznaczoną przez szczupłą sylwetkę (Izydorczyk  & Rybicka-Klimczyk, 2009).

Mass media mimo silnego oddziaływania na kształtowanie kulturowego wzorca atrakcyjności, nie są w stanie samodzielnie wywołać zaburzeń odżywiania, ale dopiero w interakcji z innymi czynnikami jak np. płeć, wpływy rodzinne i społeczne, a także BMI (Body Mass Index) mogą wpływać na dysfunkcyjną percepcję ciała, a to już prosta droga do rozwinięcia się zaburzeń odżywiania. O potędze mediów świadczyć mogą wyniki badań na temat czasu, jaki poświęcany jest oglądaniu TV, w krajach wysoko rozwiniętych te wskaźniki sięgają 7 godzin dziennie dla całego gospodarstwa domowego, a dla poszczególnych jego członków ok. 3-4 godziny, co plasuje oglądanie telewizji na czołowym miejscu wśród form spędzania czasu (Tiggemann, 2002)[2].

Media uczą zarówno dorosłych jak i dzieci sposobów wypełniania ról płciowych. Modelowymi przykładami są najczęściej idealnie piękni i szczupli przedstawiciele obu płci. Mimo iż kobiety potrafią dość realistycznie ocenić rozmiary prezentowanych modelek, które wydają im się wręcz nierealnie wychudzone i poddane na fotografiach obróbce cyfrowej to i tak podejmują próby zmiany kształtu swojego ciała tak, aby pasował do lansowanego ideału. Propagowana chudość nie jest jednak wartością samą w sobie, jej siła tkwi w skojarzeniu jej z wartościami takimi jak szczęście i sukces życiowy, przez co samoocena i wartość ogólna jako osoby staje się prostym odbiciem oceny fizycznej atrakcyjności (Izydorczyk & Rybicka-Klimczyk, 2009).

Nie tylko telewizja jest skutecznym nośnikiem wzorców atrakcyjności. Innym źródłem są tzw. magazyny kolorowe, które według badań Field i jej zespołu są regularnie czytane przez około 25% uczennic ostatnich klas szkoły podstawowej (Field et al., 1999). Poprzez porównania między modelkami a rzeczywistym wyglądem, młode dziewczynki odczuwają duże niezadowolenie z własnego ciała i częściej skupiają się na jego wadze. Takie zabiegi dokonują także nastolatki i kobiety dorosłe. Rzadszym przypadkiem jest zadowolenie płynące z takich porównań. Występuje ono, gdy kobiety dostrzegą, że ich sylwetka wcale nie odbiega od lansowanego wzoru. Tajemnicą takiego rozumowania jest niskie BMI u ankietowanych. Kobiety o średnim i wysokim wskaźniku (powyżej 23 punktów) są niezadowolone z takich porównań (Głębocka, Kulbat, 2005).

Twórcy modelu rozwoju poczucia niezadowolenia z własnego ciała, Smolak  i Thompson wskazują, że wskaźnik BMI i płeć są tematami sprzyjającymi krytyce ze strony otoczenia. Dodatkowo wzmacnia je niskie poczucie autonomii i silna koncentracja na wadze  i sylwetce. Wszystko do doprawione przekazem płynącym z mediów i modelowaniem staje się przyczyną poczucia niezadowolenia z własnych kształtów (Izydorczyk & Rybicka-Klimczyk, 2009).

Źródłem ideału szczupłej sylwetki są powojenne Stany Zjednoczone. Sądzono bowiem, że amerykańskie społeczeństwo stało się nadmiernie otyłe poprzez niezdrowe nawyki i tryb życia, co zwrotnie miało wpływać negatywnie na osobowość. Złotym środkiem miały okazać się stosowane diety i coraz to nowe ćwiczenia, czyli wszystko to, co można regulować siłą woli. Powstała nawet koncepcja idealnej wagi, z którą łączono optymalny poziom zdrowia. Szczupła sylwetka stała się tematem ogólnospołecznym, a od lat 60. zaczęła coraz mocniej wiązać się z wyglądem kobiet. Badania Garnera i Garfinkela udowodniły, że trend ten zaczął zmierzać w jednym kierunku, osiągnięcia coraz szczuplejszej sylwetki, przez co kobiety kiedyś uznawane za szczupłe już 10 lat później traktowano jako “okrągłe” (Gordon, 2000)[3].

Szczupłość stała się obecnie domeną nie tylko modelek, ale obowiązkowym odnośnikiem dla dziewcząt ze szkół średnich i wyższych.

W odróżnieniu od Stanów, kraje Europy Środkowej i Wschodniej owładnięte zostały przez kult szczupłego ciała zdecydowanie później, jak wskazuje Izydorczyk i Rybicka-Klimczyk, stało się to po 1989 roku. Badania przeprowadzone w połowie lat 90. dowiodły jednak, że rozpowszechnienie zaburzeń odżywiania jest w tych krajach na podobnym poziomie jak w Stanach i Wielkiej Brytanii. Istotnym novum okazał się fakt, że w krajach Europy to młode kobiety, ze szkół średnich i wyższych, chorują znacznie częściej niż kobiety pracujące fizycznie (Włodarczyk-Bisaga et al., 1995)[4].

Młode, uczące się osoby zaczęły tworzyć grupę największego ryzyka, najbardziej podatną na napływające z Zachodu wzory atrakcyjności, tak mocno związane z wylansowanym przez media szczupłością. Moc mediów tkwi w kierowaniu uwagą widza, skłanianiem do obcowania z wyselekcjonowanymi treściami, które tworzą społeczne wzorce i oczekiwania.

Po przeprowadzeniu treściowej analizy przekazów medialnych stwierdzono, że przeciętnie prezentowana modelka czy aktorka jest szczuplejsza niż 95% populacji. Badania, które dostarczyła amerykańska telewizja wskazały, że tylko 5% występujących tam kobiet miało ciało z nadwagą. Amerykanie są wręcz bombardowani przekazami, w których wpajane są im wzorce idealnego ciała, przeciętnie jest to 14 komunikatów na dzień, co działając na zasadzie efektu częstości, ma na celu zaszczepienie w umysłach młodych widzów ideału szczupłego ciała, skojarzonego z sukcesem, zdrowiem i samokontrolą (Izydorczyk & Rybicka-Klimczyk, 2009).

Lansowane przez kulturę i media wzorce dotyczące rozmiarów kobiecego ciała powodują, że rośnie liczba osób postrzeganych i oceniających samych siebie jako otyłe. Mayers i Biocci stwierdzili, że 95% kobiet niecierpiących na zaburzenia odżywiania, przecenia wagę swojego ciała o około ¼, przy czym niektóre części ciała takie jak talia, biodra, uda czy policzki zostają w ocenie przeszacowane o ponad ½ swojej wielkości. Błędy w ocenie własnych proporcji i kształtów zostały oszacowane także na początku lat 80. przez Bordo, który zauważył, że 75% z liczącej 33 tysiące kobiet grupy badawczej stwierdziło, że są otyłe, mimo iż z medycznego punktu widzenia tylko ¼ z nich miała nadwagę, a 30% było wychudzonych, mając niedowagę. Takie liczby świadczą o mocno zaburzonej percepcji własnych proporcji i wymiarów ciała (Izydorczyk & Rybicka-Klimczyk, 2009).

Liczni naukowcy dowodzą, że kobiety mają problem z racjonalną oceną swojego ciała i jego kształtów, a media są jednym z czynników, które ten obraz zniekształcają i kreują na swój użytek. Więcej na temat błędów, popełnianych przez kobiety w ocenie własnych proporcji i wymiarów, wkrótce na blogu.

annajerzak

 Przypisy:

[1] Izydorczyk, B., Rybicka-Klimczyk, A. (2009). Środki masowego przekazu i ich rola w kształtowaniu wizerunku ciała u zróżnicowanych wiekiem życia kobiet polskich (analiza badań własnych), Problemy Medycyny Rodzinnej, XI (3), s. 20–32.

[2]Tiggemann, M. (2002). Media influences on body image development. W: Cash TF, Pruzinsky T. (red.). Body Image. A Handbook of Teory, Research, and Clinical Practice. Te Guilford Press: New York–London, s. 91–98.

[3]Gordon, RA. (2000) Eating Disorders. Anatomy of a Social Epidemic. Blackwell Publishers: Cambridge, s. 117–140.

[4] Włodarczyk-Bisaga, K., Dolan, B., McCluskey, S., Lacey, H. (1995). Disordered eating behavior and attitudes towards weight and shape in Polish women. European Eat Disorder Review, 3, s. 205–216.

 


O Psychonomia - Anna Jerzak

Psycholog, psychoterapeuta oraz specjalista komunikacji społecznej, pracuje indywidualnie z osobami dorosłymi w nurcie integrującym podejście psychodynamiczne, systemowe oraz poznawczo – behawioralne. Jest twórcą autorskiego bloga, gdzie dzieli się recenzjami książek oraz ciekawostkami, dotyczącymi psychoterapii oraz psychologii, opartymi na rzetelnych badaniach profesjonalistów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *